(Przyszła) MAMA na WALIZKACH – Jak wyglądają ostatnie DNI przed PORODEM? (VIDEO)

Wiadomo, że termin porodu ustalany jest orientacyjnie i mało komu udaje się trafić w wyznaczoną przez lekarza datę 🙂

W moim przypadku, wszyscy sądzili, że urodzę wcześniej – ze 2-3 tygodnie wcześniej. Tak się jednak nie stało, więc czekam do tej pory. Nic nie odkładam na później, bo przecież zaraz może być JUŻ! A wtedy wiadomo, że przez jakiś czas będę całkowicie pochłonięta dzieckiem 🙂

 

Tak więc te dni są specyficzne. Z jednej strony, człowiek jest „uziemiony” – przekonałam się, że nawet niedaleki wyjazd (godzinka w jedną i godzinka w drugą stronę) staje się bardziej wysiłkiem niż przyjemnością. Z drugiej strony odzywają się jakieś tęsknoty, by podróżować – pojechać na przykład nad morze, a jeszcze lepiej zagranicę – do jakiejś europejskiej stolicy. Słowem – oderwać się!

Z jedzeniem też jest ciekawie, bo – o ile do tej pory nie miałam specjalnych zachcianek lub niechęci do danego produktu – tak teraz… W sumie nie wiadomo co jeść 🙂 ulubione do tej pory produkty i dania nie smakują, a zaczyna smakować coś zupełnie innego. Gorzej jeszcze, że te smaki zmieniają się z dnia na dzień! 🙂

 

Nie zmieniła się u mnie potrzeba ruchu – ćwiczenia, ćwiczeniami, spacer, spacerem, ale i tak muszę się przebiec – choćby symbolicznie, bo tylko to daje odpowiednie dotlenienie.

Tak więc, zakupy dziecięce poczynione, wyprawka do szpitala z grubsza spakowana i …czekamy 🙂 A czekając biegamy w „dwupaku” – poniżej filmik z przed kilku dni 🙂

 

 

fot. pexels.com

BIEGANIE w CIĄŻY: Jak DOBIEGŁAM do 9 miesiąca? (VIDEO)

Niedawno oglądałam na YT filmik z kobietą biegającą w ciąży. Nagranie zrobiono latem, więc pani ubrana była w szorty, biegowy stanik i… tylko tyle! 🙂 Można by więc powiedzieć, że biegając w zaawansowanej ciąży – wyglądała na 6 lub 7 miesiąc i taka roznegliżowana – zachowuje się nieodpowiedzialnie, a wygląda… nieestetycznie (?) 🙂

Tymczasem bohaterka nagrania, aktywność w ciąży przyrównywała do zachowania zwierząt, które  zachowują się naturalnie.

 

Wyobraźmy sobie kotkę, która zostaje zapłodniona i na 65 dni (tyle średnio trwa ciąża u kotów) zalega na parapecie i się wygrzewa. Czy tak?

No nie 🙂 Kotka raczej będzie zachowywać się normalnie. Zwolni tempo życia dopiero wtedy, gdy zacznie przeszkadzać jej powiększający się brzuch.

 

Więc jak będzie z ludźmi? Uważam, że powinno być podobnie – powinniśmy zachowywać dotychczasowy poziom aktywności (o ile tylko nie ma wyraźnych wskazań lekarskich), a odpuścić sobie dopiero wted,y gdy naprawdę odczuwamy różne dolegliwości ciążowe.

 

Tak szczerze, to nie planowałam biegać aż do 9 miesiąca ciąży 🙂 Ale skoro już zaczęłam i tak mijał miesiąc za miesiącem, z biegami praktycznie co drugi dzień, tak dotrwałam prawie do końca.

Pewnie gdybym nie pracowała i miała czas na relaksujące spacerki – podziwianie przyrody i spokojne, głębokie oddechy… Tak, pewnie wtedy bym nie biegała.

Pracując jednak świątek-piątek potrzebowałam raczej intensywnego ruchu, rozluźnienia i dotlenienia, jakie daje właśnie bieganie!

Znajomi czy rodzina mówiła, że „nie powinnam”. No tak, ale to mówią osoby, które w ogóle nie biegają, więc co mogą wiedzieć…? 🙂

 

A jak się biega w 9 miesiącu ciąży

Zobaczcie mój filmik 🙂

 

Bieganie w ciąży – wolno czy nie wolno?

Bieganie w Polsce robi się coraz bardziej popularne. Dlatego też sporo kobiet, zachodząc w ciążę zastanawia się, czy w tym czasie wolno biegać?

 

Na początek opinia lekarzy. Otóż zalecają oni, by panie, które nie biegały przed ciążą, nie rozpoczynały treningów już w jej trakcie. A już na pewno nie jest to wskazane w pierwszym trymestrze. W kolejnych miesiącach można robić delikatne przebieżki, ale z naciskiem na delikatne 🙂 Kobiety, które biegały przed ciążą, mogą kontynuować uprawianie sportu, ale z mniejszą niż dotychczas intensywnością.

Tyle w teorii 🙂 A jak było u mnie?

Na wiosnę szykowałam się do swojego pierwszego pełnego maratonu, więc biegałam po ok 20 km, do tego treningi z podbiegami i interwały. Na początku maja przebiegłam maraton w Kołobrzegu i potem zrobiłam sobie trochę luzu w ramach regeneracji.

Tymczasem, dni mijały, a forma nie wracała… Dopiero pod koniec czerwca zorientowałam się, że jestem w ciąży! Tak więc teoria, że trzeba łagodniej biegać u mnie była niejako wymuszona przez organizm, bo po prostu nie miałam sił.

W pierwszym trymestrze w ogóle biegałam bardzo ostrożnie, a więc nie za długie dystanse (5-7 km) i wolniej niż dotychczas. Podobnie z jazdą na rowerze, którą traktuję jako spacer 🙂 Moje standardowe 15 km dosyć ostrej jazdy zamieniło się w spokojne 10 km.

 

pompki

 

Spodziewałam się, że wraz z rozwojem ciąży, forma będzie spadać jeszcze bardziej. Tymczasem także u mnie sprawdziło się to, że w drugim trymestrze jest znacznie lepiej. Kolokwialnie mówiąc poczułam mega powera 🙂 który pozwolił mi przebiec nawet 10 km! Co prawda trwało to całą „wieczność”, bo ok 10:15, ale nie czułam się jakoś specjalnie zmęczona, więc zwyżka formy była zauważalna.

Co dalej? Zbliżając się do 5 miesiąca odczuwam już pewną ciężkość w bieganiu (5 kg na plusie 🙂 i biegam też bardziej ostrożnie, unikając podskoków, ale… nadal w ruchu.

Co więc mogę poradzić innym?

Na pewno tego, by słuchać się lekarzy i nie forsować. Z drugiej strony, dziewczyny i kobiety, które uprawiały sport przed ciążą, na pewno nie wyobrażają sobie przesiedzieć 9 miesięcy na kanapie. Zatem ćwiczmy, ale rozsądnie!

 

fot. pixabay