Najgorsze bywa najlepsze, czyli o więziennym chlebie

czarny chleb

Moja mama dzieciństwo spędziła w malowniczo położonym miasteczku Pińczów na Ponidziu. Wspomina, że gdy była mała, jeden z sąsiadów pracował w piekarni, która wypiekał pieczywo dla osadzonych w miejscowym więzieniu. Mama wspomina, że był to czarny chleb i… najlepszy, jaki jadła w życiu! Hm… najlepszy chleb był dla więźniów? Continue reading „Najgorsze bywa najlepsze, czyli o więziennym chlebie”