To NIE światło! Zgadnij, do czego jest ten WŁĄCZNIK!?

Sporo podróżuję i przyznam, że z pewnym dystansem patrzę na „eko” działania hoteli polegające np. na zachęcaniu gości do… rzucania ręczników na podłogę.

Brudny ręcznik rzucamy na podłogę, czysty zostawiamy na wieszaku i dzięki temu nie będzie niepotrzebnego prania.

 

Z drugiej strony to właśnie w hotelach generuje się masę niepotrzebnych śmieci bo np. cukier czy herbatę dostajemy w pojedynczych saszetkach.

Na śniadaniach marnuje się tony jedzenia, bo skoro jest „bufet” i nie wolno nic wynosić, to klienci nakładają sobie duże porcje, a potem… zostawiają na talerzu.

 

Tymczasem w małym hoteliku sieci Ibis, po raz pierwszy zobaczyłam taki oto pstryczek.

fot. ecoeconomy.pl

 

Najpierw pomyślałam, że to włącznik światła w WC, ale rysunek kropli z podaną ilością litrów rozwiał moje wątpliwości. Była to po prostu spłuczka!

No i racja, bo przecież nie zawsze jest potrzeba spłukiwania toalety aż 6 litrami. Tak więc brawo dla Ibisa – chociaż jedno sensowne rozwiązanie dotyczące oszczędzania wody! 🙂

Jak HOTELE marnują jedzenie!

Troszkę rozbawił mnie artykuł w Portalu Komunalnym – całość TUTAJ 🙂

W tekście napisano, że grupa Orbis (Accor Hotels) zobowiązuje się do zmniejszenia ilości odpadów żywnościowych o 30%.

 

W jaki sposób? Na przykład poprzez:

  • zwiększanie świadomości personelu restauracji i działu F&B (Food and Beverage, czyli jedzenie i napoje) poprzez prezentacje i warsztaty,

  • systematyczne ważenie, monitorowanie i analizowanie odpadów (odpady żywnościowe, żywność wykorzystana w innych daniach, dary itd.),

  • wdrażanie planu działań w dziale F&B: zamówienia-dostawy, przechowywanie, przygotowanie w kuchniach, przygotowanie i prezentacja bufetów, wielkość podawanych porcji, zwiększanie świadomości i informowanie gości.

 

Cóż… jako osoba sporo podróżująca i hotelowy bywalec 🙂 mogę powiedzieć, że hotele zapomniały o chyba jednym z ważniejszych aspektów marnowania żywności.

 

Mowa o śniadaniach, które są „w cenie” noclegu i podczas których można jeść do woli. Jest tylko jeden problem: otóż nie wolno wynosić jedzenia ze śniadania.

 

Ponieważ niestety nie potrafię się najeść „na zapas” dlatego nieraz toczyłam boje, właśnie w hotelu należącym do Orbisu, o wyniesienie kanapki czy jogurtu.

 

Inni goście albo też cichcem wynosili, albo – nawet częściej „jedli oczami”. To bardzo częsty przypadek w hotelach. Śniadanie serwowane jest w formie bufetu i to  bogatego bufetu. Tak więc sporo osób nakłada sobie wszystko, co tak pięknie i apetycznie wygląda i potem, albo się z tym męczy i napycha, albo zostawia.

I tak, pełne talerze drogiego jedzenia lądują w śmieciach.

 

Dla gości oczywiście rozwiązaniem jest robienie kanapek, zabieranie owoców, ciast czy jogurtów i dyskretne chowanie do torebki czy do obszernych kieszeni, ale przecież nie o to chodzi!

 

Tylko jeden jedyny hotel, w którym byłam – Focus w Szczecinie – zaprezentował zupełnie przeciwną postawę. Otóż w tym hotelu jest wydzielony kącik, gdzie są przygotowane kanapki na wynos, można tam też sobie przygotować kawę i całkiem jawnie wyjść z jadalni.

hotel kanapki_2

I wiecie jaki jest efekt? Ludzie zachowują się normalnie – nikt się nie opycha i nikt skrycie nie robi kanapek. W tym hotelu każdy klient wiedział, że jeśli będzie chciał z jadalni zabrać jakąś przekąskę na później, to spokojnie może to zrobić.

 

Tak, więc mówiąc o nie marnowaniu jedzenia, zachęcam wszystkie hotele do bardziej racjonalnego podejścia w temacie śniadań 🙂 To na pewno przyczyni się do zmniejszenia ilości wyrzucanego jedzenia.

 

 

 

 

żródło: Portal KOmunalny