Bieganie w ciąży – wolno czy nie wolno?

Bieganie w Polsce robi się coraz bardziej popularne. Dlatego też sporo kobiet, zachodząc w ciążę zastanawia się, czy w tym czasie wolno biegać?

 

Na początek opinia lekarzy. Otóż zalecają oni, by panie, które nie biegały przed ciążą, nie rozpoczynały treningów już w jej trakcie. A już na pewno nie jest to wskazane w pierwszym trymestrze. W kolejnych miesiącach można robić delikatne przebieżki, ale z naciskiem na delikatne 🙂 Kobiety, które biegały przed ciążą, mogą kontynuować uprawianie sportu, ale z mniejszą niż dotychczas intensywnością.

Tyle w teorii 🙂 A jak było u mnie?

Na wiosnę szykowałam się do swojego pierwszego pełnego maratonu, więc biegałam po ok 20 km, do tego treningi z podbiegami i interwały. Na początku maja przebiegłam maraton w Kołobrzegu i potem zrobiłam sobie trochę luzu w ramach regeneracji.

Tymczasem, dni mijały, a forma nie wracała… Dopiero pod koniec czerwca zorientowałam się, że jestem w ciąży! Tak więc teoria, że trzeba łagodniej biegać u mnie była niejako wymuszona przez organizm, bo po prostu nie miałam sił.

W pierwszym trymestrze w ogóle biegałam bardzo ostrożnie, a więc nie za długie dystanse (5-7 km) i wolniej niż dotychczas. Podobnie z jazdą na rowerze, którą traktuję jako spacer 🙂 Moje standardowe 15 km dosyć ostrej jazdy zamieniło się w spokojne 10 km.

 

pompki

 

Spodziewałam się, że wraz z rozwojem ciąży, forma będzie spadać jeszcze bardziej. Tymczasem także u mnie sprawdziło się to, że w drugim trymestrze jest znacznie lepiej. Kolokwialnie mówiąc poczułam mega powera 🙂 który pozwolił mi przebiec nawet 10 km! Co prawda trwało to całą „wieczność”, bo ok 10:15, ale nie czułam się jakoś specjalnie zmęczona, więc zwyżka formy była zauważalna.

Co dalej? Zbliżając się do 5 miesiąca odczuwam już pewną ciężkość w bieganiu (5 kg na plusie 🙂 i biegam też bardziej ostrożnie, unikając podskoków, ale… nadal w ruchu.

Co więc mogę poradzić innym?

Na pewno tego, by słuchać się lekarzy i nie forsować. Z drugiej strony, dziewczyny i kobiety, które uprawiały sport przed ciążą, na pewno nie wyobrażają sobie przesiedzieć 9 miesięcy na kanapie. Zatem ćwiczmy, ale rozsądnie!

 

fot. pixabay

Nowa zabawka? Czyli, co kupić dziecku na prezent?

zabawka

Niedawno czytałam (chyba dosyć stary) wywiad z Bea Johnson – propagatorką nurtu ZERO WASTE, czyli nurtu dążącego do ograniczenia ilości produkowanych śmieci DO ZERA. Jak widać Bea z powodzeniem realizuje tę koncepcję, co mnie osobiście wydaje się prawie niemożliwe!

Ale do rzeczy. W wywiadzie opowiadała, jak jej syn miał 16 urodziny i „wcześniej” kupiłaby mu COŚ, na przykład grę. Pograłby chłopak trochę, pograłby i tyle:) Potem gra stałaby się „śmieciem”, ewentualnie produktem do ponownego użycia. Tymczasem Bea zafundowała swojemu synowi… skok ze spadochronu.

Moim zdaniem prezent dosyć ryzykowny (w końcu chłopak mógł spaść), a jednak! Ta koncepcja do mnie przemawia, ponieważ:

  • Po pierwsze – faktycznie to jest prezent NIE generujący śmieci
  • Po drugie – to prezent NIEZAPOMNIANY, bo takie coś pamięta się całe życie
  • Po trzecie – Bea zafundowała swojemu synowi NIE rzecz, a… PRZEŻYCIA, a te, jak wiemy są… BEZCENNE:)

Idąc dalej. Na pewno każdy z Was widział pokój dziecięcy zawalony zabawkami – głownie jakimś plastikiem, ewentualnie pluszakami. I w tym pokoju dziecko się nudzi…pokój dziecięcy

A może pamiętacie swoje najlepsze zabawy z dzieciństwa? U mnie, poza przesiadywaniem w piaskownicy:) była zabawa polegająca na budowaniu domku z poduszek i koców. Lepszej zabawy nie było! 🙂

Oprócz tego, z dzieciństwa pamiętam spacery i wycieczki z rodzicami – czego nie cierpiałam (teraz sama nie wiem, dlaczego:))! Pamiętam też, jak mój tata chodził „na miasto” załatwiać różne sprawy i bardzo lubiłam te wyprawy. Pamiętam, jak mama czytała moje pierwsze dzieła literackie:) Pamiętam też, jak z rodzicami szykowaliśmy jedzonko na różne przyjęcia… i tak dalej 🙂

Ale czego NIE pamiętam, to ulubionej zabawki! Ani ulubionej, ani wymarzonej – takich nie miałam. Oczywiście były i lalki i gry, ale nie wiążą się z nimi jakieś szczególne wspomnienia.

Więc jaki jest wniosek?

Nie marnujmy pieniędzy na rzeczy. Przeznaczmy je raczej na dobre i pozytywne wrażenia, czy na czas spędzony z dziećmi lub dorosłymi, których chcemy „obdarować”.

Spędzając razem aktywnie czas, czy fundując jakieś przeżycie, będziemy postępować i ekologicznie, i szczęśliwie 🙂

fot. pixabay