blog

ŚWIĘTA, święta, a PO świętach… Nie ZGADNIESZ, co ZOSTAJE?!

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia i większość z nas planuje, z kim je spędzi, co zje i co kupi na prezenty dla rodziny czy przyjaciół.

 

To na tym koncentrują się nasze myśli. Mało kto jednak zastanawia się nad tym, co zostaje po świętach…? I nie mam tu na myśli dodatkowych kilogramów 🙂

 

Chodzi raczej o to, ile zostanie śmieci i ile zmarnowano jedzenia – w końcu Boże Narodzenie to także święto szeroko rozumianej konsumpcji!

 

Czy w święta możemy zatem ograniczyć ilość „produkowanych” śmieci i ilość wyrzuconego jedzenia?

 

Oczywiście, że tak! Trzeba tylko to zaplanować, a tutaj znajdziecie ciekawy PORADNIK – Święta Zero Waste.

 

fot. pixabay

Już NIE musisz się WSTYDZIĆ, że robisz TO w RESTAURACJI! Przeciwnie! Możesz być dumny, że…

Zmieniają się zwyczaje żywieniowe Polaków. 

 

Coraz częściej jadamy na mieście, a wyjście na obiad czy przekąskę straciło wiele ze swojego patosu, jaki towarzyszył okazjonalnym wizytom w restauracji.

 

Zmieniło się także nasze podejście co do zamówionego jedzenia. Jeszcze nie tak dawno prośba o zapakowanie niedojedzonej porcji uznawana była za obciach.

Jeśli porcja okazała się zbyt duża, to albo „wmuszaliśmy” ją w siebie, albo… zostawialiśmy. Przyjęte było bowiem myślenie, że „stać” nas na to, by iść do restauracji, więc dumnie możemy zostawić, to co nie zostało zjedzone.

 

Tymczasem teraz w wielu lokalach, pakowanie resztek jedzenia staje się normą i nikogo nie dziwi.

I bardzo dobrze, bo nie ma sensu, by w imię źle pojętej dumy, przyczyniać się do marnowania żywności.

 

Brawo zatem dla tych, którzy nie wstydzą się poprosić o zapakowanie niedojedzonej porcji i dla restauracji, które nie robią z tego problemu 🙂

 

Najczęstsze błędy, które popełniamy przy zamrażaniu produktów.

Mrożenie jest najlepszym sposobem na „przechowanie” smaków lata aż do zimy. Dzięki niemu możesz przygotować pyszny sorbet owocowy lub pierogi z truskawkami nawet w grudniu! Jednak wciąż zbyt wiele osób popełnia kardynalne błędy związane z mrożeniem. Co do nich zaliczamy?

 

1. Mrożenie produktów, które się do tego nie nadają

Zasada jest prosta: nie należy zamrażać tych produktów, w których proces formowania się kryształków lodów uszkadza struktury komórkowe. Do tego, wysoka zawartość tłuszczu może poskutkować jego rozwarstwieniem. Czego więc nie powinno się mrozić? Przede wszystkim:

  • mleko i jogurt,
  • jajka w skorupkach oraz jajka ugotowane,
  • napoje gazowane,
  • świeżo wyciskane soki owocowe,
  • część warzyw (m.in. pomidory, czy ogórki),
  • majonez,
  • śmietanę,
  • większość owoców (szczególnie grejpfruty, jabłka, cytryny, limonki, pomarańcze, arbuzy).

2. Zamrażanie już raz rozmrożonych produktów

To prawda powtarzana niemal w każdej kuchni. Jednak niewiele osób wie, dlaczego nie powinno się zamrażać produktów ponownie. Przez to wiele osób praktykuje ten zwyczaj, nierzadko po prostu przez pomyłkę. Już wyjaśniamy: obecne w jedzeniu mikroorganizmy („uśpione” w procesie zamrażania) po rozmrożeniu mogą ponownie zacząć się rozmnażać, stanowiąc zagrożenie mikrobiologiczne. Lepiej tego uniknąć!

3. Zamrażanie ciepłych produktów

Ni stąd, ni zowąd nawaliła zamrażarka albo i nawet cała lodówka? Przyczyna mogła być bardzo prozaiczna: mrożenie gorącego, bądź po prostu ciepłego jedzenia. To może uszkodzić urządzenie lub doprowadzić do nierównomiernego chłodzenia. Najlepiej jest więc mrozić schłodzone jedzenie, ewentualnie w temperaturze pokojowej[1].

4. Mrożenie w nieodpowiednich pojemnikach

Kolejny błąd jest najbardziej prozaiczny: często mrozimy jedzenie nie zastanawiając się nawet, w czym je trzymamy. Np. pakowane mięso często znajduje się w większych pojemnikach – te zabierają cenne miejsce w zamrażalniku. Do tego, problematyczne jest zamrażanie cieczy tak, aby nie narobić bałaganu. Rozwiązaniem są oczywiście odpowiednie woreczki do mrożenia. Ich wartość zna każdy kucharz!

[1] Źródło informacji na dzień 14.11.2018 r. zgodnie z licencją wydawcy serwisu – https://pl.vi-go.eu/108-woreczki-do-mrozenia

To NIE światło! Zgadnij, do czego jest ten WŁĄCZNIK!?

Sporo podróżuję i przyznam, że z pewnym dystansem patrzę na „eko” działania hoteli polegające np. na zachęcaniu gości do… rzucania ręczników na podłogę.

Brudny ręcznik rzucamy na podłogę, czysty zostawiamy na wieszaku i dzięki temu nie będzie niepotrzebnego prania.

 

Z drugiej strony to właśnie w hotelach generuje się masę niepotrzebnych śmieci bo np. cukier czy herbatę dostajemy w pojedynczych saszetkach.

Na śniadaniach marnuje się tony jedzenia, bo skoro jest „bufet” i nie wolno nic wynosić, to klienci nakładają sobie duże porcje, a potem… zostawiają na talerzu.

 

Tymczasem w małym hoteliku sieci Ibis, po raz pierwszy zobaczyłam taki oto pstryczek.

fot. ecoeconomy.pl

 

Najpierw pomyślałam, że to włącznik światła w WC, ale rysunek kropli z podaną ilością litrów rozwiał moje wątpliwości. Była to po prostu spłuczka!

No i racja, bo przecież nie zawsze jest potrzeba spłukiwania toalety aż 6 litrami. Tak więc brawo dla Ibisa – chociaż jedno sensowne rozwiązanie dotyczące oszczędzania wody! 🙂

Tylko JEDEN na DZIESIĘĆ autobusów MIEJSKICH jest…

Są konkurencyjne cenowo w porównaniu z autobusami o silnikach wysokoprężnych (jeśli uwzględniane są koszty zanieczyszczenia powietrza i hałasu), ale tylko 9% autobusów miejskich sprzedawanych w Europie, to autobusy w pełni elektryczne!

 

Lucien Mathieu, analityk transportu i e-mobilności w T&E (Transport & Emobility , powiedział:

„Elektryczne autobusy są teraz najlepszym wyborem pod każdym względem. Nie emitują spalin, są ciche, wygodne i ekonomiczne. Jeśli burmistrzowie i władze lokalne poważnie traktują problematykę jakości powietrza i kryzysu klimatycznego, jedyną racjonalną decyzją jest kupowanie autobusów elektrycznych już teraz. „

 

Problemem jest jednak wysoko koszt początkowy zakupu takich aut, a także brak poparcia politycznego dla spraw ekologii.

Dopiero teraz Komisja ds. Środowiska Parlamentu Europejskiego poparła inicjatywę wymagającą od firm autobusowych sprzedaży 50% autobusów miejskich o zerowej emisji do 2025 r. i 75% do 2030 r.

Ciekawe czy to coś zmieni i czy poprawi się stan powietrza w naszych miastach?

 

na podst. Instytut Spraw Obywatelskich (INSPRO), fot. pixabay

Kradnie ZNICZE z pod KRZYŻA bo…

Każdy z nas co roku odwiedza groby bliskich i kupuje kwiaty, wieńce oraz oczywiście znicze.

 

W kilka dni później, kwiaty i wieńce stają się… śmieciami. Zniczom wystarczy zaledwie kilka godzin i po wypaleniu stają się one odpadami.

Nie zastanawiamy się nad tym jednak, tylko rok w rok robimy to samo – kupujemy i wyrzucamy.

 

„Od dawna nie kupuję zniczy, jak już mam wielką potrzebę to kradnę w nocy spod krzyża gdzie ich pełno i dysponuję wedle uznania, zachowując ogólny poziom zadowolenia na świecie w równowadze. Nikt nie wie, że je kradnę pod osłoną nocy, a jest choć jeden śmieć mniej.”

 

Tak pisze na instagramie osoba podpisująca się jako Jacques de Chiffon. I dalej wykazuje bezsens zbiórek pieniędzy na utrzymanie cmentarzy:

 

„Dziś wszedłem w dyskusję z panem zbierającym jałmużną na utrzymanie cmentarza. A utrzymanie cmentarza według niego to wywóz ogromnych kontenerów pełnych zniczy, a więc plastiku, szkła i złomu. Jeden kontener kosztuje 800 zł, a więc niemało. Skoro zabrania się już rurek do picia i niedługo naczyń jednorazowych, to zniczy też pewnie niebawem, ale to raczej moje pobożne życzenia. I nie mogę się doczekać tej akcji z celebrytami trzymającymi znicze w ręku i powtarzającymi jak mantrę „zabiłem morświna”. Na coś trzeba umrzeć jak to mówią, a my wszyscy utoniemy. W śmieciach. Niebawem.”

 

Opinia Jacques de Chiffon na pewno jest niepopularna, ale moim zdaniem bardzo trafna.

I co gorzej, cmentarze i zachowanie w okresie Święta Zmarłych to tylko jeden dzień w roku, a przecież na co dzień robimy to samo. Kupujemy i wyrzucamy. Kupujemy i wyrzucamy. Kupujemy i…

 

View this post on Instagram

Po śmieciowym niedosycie jakie pozostawiły w moich ustach ostatnie wybory, przyszła kolej na Wszystkich Świętych. Od dawna nie kupuję zniczy, jak już mam wielką potrzebę to kradnę w nocy spod krzyża gdzie ich pełno i dysponuję wedle uznania, zachowując ogólny poziom zadowolenia na świecie w równowadze. Nikt nie wie, że je kradnę pod osłoną nocy, a jest choć jeden śmieć mniej. Dziś wszedłem w dyskusję z panem zbierającym jałmużną na utrzymanie cmentarza. A utrzymanie cmentarza według niego to wywóz ogromnych kontenerów pełnych zniczy, a więc plastiku, szkła i złomu. Jeden kontener kosztuje 800 zł, a więc niemało. Skoro zabrania się już rurek do picia i niedługo naczyń jednorazowych, to zniczy też pewnie niebawem, ale to raczej moje pobożne życzenia. I nie mogę się doczekać tej akcji z celebrytami trzymającymi znicze w ręku i powtarzającymi jak mantrę „zabiłem morświna”. Na coś trzeba umrzeć jak to mówią, a my wszyscy utoniemy. W śmieciach. Niebawem. Ps. Nie pozostawiam was bez narzędzi, moja znajoma prowadzi warsztaty wyrobu świec. Numer do niej to +48 1300 100 400. * #wszystkichświętych #wszystkichswietych #ekologia #śmieci #znicze

A post shared by Jacques de Chiffon (@jacquesdechiffon) on

fot. instagram.com/jacquesdechiffon/

Zabrakło Twojego ulubionego produktu? Pomoże Inteligentna Półka!

Czy wszystkie produkty są dostępne?
Choć czasu półek z samym tylko octem minęły wraz z okresem PRL’u, to i tak chyba każdemu z nas zdarzyła się sytuacja, że w sklepie zabrakło jakiegoś konkretnego towaru. 
Na przykład w ofercie konkretne wafelki dostępne są w trzech smakach, a akurat zabrakło kokosowego, na który mieliśmy ochotę!
 
Jak sprawdzane jest zatowarowanie?
Powiedzmy sobie szczerze, że na co dzień, niewiele nas to obchodzi. Na zatowarowanie zwracamy uwagę tylko wtedy, gdy zabraknie produktu, który chcieliśmy kupić. 
Więc jak to działa? Obecnie, stan półek sklepowych kontroluje przedstawiciel danego producenta. Taki pracownik wysyłany jest do sklepu przez dystrybutora dwa razy w tygodniu. 
 
Wadliwy system
Wizyta w jednym sklepie to koszt ok 60 zł. Jeśli ten koszt pomnożymy przez ilość sklepów z danej sieci, to liczba będzie ogromna. 
Więc nie dość, że jest to spory koszt, że takie wizyty powodują zanieczyszczenie środowiska przez emisję paliwa, to na dodatek system ten jest wadliwy. Naszych ulubionych wafelków nie ma na półce!
 
Czy jest rozwiązanie?
Jak się okazuje, warto zastosować innowacje w handlu a konkretnie rozwiązanie stworzone przez firmę Surge Cloud z Poznania, która stworzyła technologię umożliwiającą zebranie informacji na temat stanów magazynowych, czy terminów przydatności do spożycia, z dużo większą precyzją i to za jednym kliknięciem myszki. 
 
Inteligentna półka
Wiele mówi się o inteligentnych miastach (smart city), a przecież innowacje warto też zastosować w sprzedaży. Takim właśnie rozwiązaniem jest inteligenta półka.
W ramach systemu, produkty powinny być oklejone tagami NFC (jest to naklejka lub brelok posiadający moduł NFC rożnymi danymi) i potem odczytanie danych na obsługujących tagi  smartfonach, czy w przypadku inteligentnej półki – antenach zamontowanych na półkach.
 
Korzyści
Rozwiązanie zaproponowane w ramach inteligentnej półki, to nie tylko oszczędność dla dystrybutorów, ochrona środowiska, ograniczenie marnowania żywności (poprzez monitoring terminów przydatności), ale przede wszystkim to, co interesuje konsumentów – czyli dostępność pełnej gamy produktów i pewność, że są one świeże!

IKEA wyprodukuje EKO PLASTIK – na czym ma polegać jego EKOLOGICZNOŚĆ?

Ikea wspólnie z firmą Neste mają zainwestować w produkcję ekologicznego plastiku.

 

Gdy przeczytałam tę informację, od razu zaczęłam się zastanawiać, na czym ma polegać owa ekologiczność? W końcu słowo „eko” jest bardzo często nadużywane.

W przypadku ekologicznego plastiku chodzi o to, że ma on być produkowany z polipropylenu oraz polietylenu, które w 100% można poddać recyklingowy.

Idea bardzo dobra, choć słysząc o takich pomysłach, zastanawiam się nad stroną praktyczną. Jak będzie wyglądała zbiórka tego plastiku i czy powstaną zakłady, gdzie można go przetwarzać?

Mam nadzieję, że Ikea będzie miała kompleksowe podejście do sprawy ekologii 🙂

 

 

fot. pixabay

Wegetariański KURCZAK w znanej sieci FAST FOOD’ów! Która SIEĆ zdecydowała się na zerwanie z TRADYCJĄ?!

Sieć, która do tej pory utożsamiana była właśnie z kurczakami, zamierza wprowadzić do menu potrawy wegetariańskie.

 

KFC (ang. Kentucky fried chicken – smażony kurczak z Kentucky) w Wielkiej Brytanii przyznała, że opracowywanie menu jest na wczesnym stadium. Tak czy owak, to znak czasów, że sieć typowo kurczakowa chce być wege.

Ciekawa jestem czy wymyślą coś bezmięsnego, a udającego kurczaka, czy też pójdą na całość i stworzą coś oryginalnego? 🙂

Swoją drogą, warto zauważyć, że kurczak w formie popularnych nuggetsów (ang. bryłka) czyli kawałków mięsa hojnie otoczonych panierką i usmażonych w głębokim tłuszczu, jako żywo nie przypomina kurczaka. I patrząc na tę popularną potrawę, żadne dziecko się nie domyśli, że je KURĘ! 

Skoro tak sprytnie potrafimy ukryć zwierzę w tekturowym kubełku, to może i warzywo uda się przemycić i wtedy w końcu mogłabym odwiedzić KFC 🙂

 

fot. pixabay