Bieganie w zgodzie z naturą – test Five Fingers

Gdy pierwszy raz zobaczyłam buty Five Fingers wydały mi się… kosmiczne:) trochę żabie, trochę jak buty do sportów wodnych. Słowem – dziwadło! I co z tego, że podobno wygodne i zdrowe? Ich wygląd za bardzo odbiegał od standardowego obuwia.

To dlatego sama bym takich butów nie kupiła, jednak dostałam je… w urodzinowym prezencie! Dzięki temu mogłam teraz osobiście przekonać się, jak się w nich chodzi.

Pierwsze zaskoczenie, to to, że buty, których z oczywistych względów (prezent – niespodzianka) nie mierzyłam przed zakupem, pasują idealnie! Oczywiście do Five Fingersów trzeba mieć specjalne pięciopalczaste skarpetki, ale w nie także zostałam zaopatrzona. Buty na początku dosyć ciężko się wkłada, bo trzeba się nauczyć, by każdy palec trafił w swoją przegródkę 🙂

Powiem szczerze, że noszenie takich butów to ulga dla stóp – szczególnie dla kobiecych stóp, które często wciśnięte są w szpilki czy inne buty z wąskimi noskami. W Five Fingersach stopa może się swobodnie poruszać, a jednocześnie budowa buta „trzyma” wszystkie palce na swoim miejscu 🙂

Chodzenie, to jedno, ale dla mnie prawdziwym testem był bieg, jako że dostałam biegową wersję butów. Czytałam wcześniej o amerykańskich procesach przeciwko Vibram (http://biznes.newsweek.pl/vibram-five-fingers-beda-odszkodowania-za-reklame-na-newsweek-pl,artykuly,286455,1.html), jakie wytaczali niezadowoleni użytkownicy butów, dlatego miałam zamiar tylko troszkę potruchtać. I tak wybrałam się pobiegać.

Na początku miałam dziwne wrażenie, że biegnę jakby w skarpetkach, które jednocześnie przy każdym kroku klapią o podłoże. Z drugiej strony, buty zapewniają świetną elastyczność i rewelacyjną przyczepność. Po chwili jednak przyzwyczaiłam się do innego ruchu i… w efekcie pobiegłam 9 km. W trakcie biegu zauważyłam, że zarówno z górki, jak i pod górkę w Five Fingersach biegnę szybciej niż w innych butach. To świadczy o tym, że tradycyjna podeszwa usztywniając stopę, spowalnia nasz bieg. Z kolei po płaskim biegło mi się trochę trudniej. Ale ogólne wrażenia – bardzo pozytywne!

4_5

Biegnąc w Five Fingersach ma się wrażenie dużego rozluźnienia mięsni i miękkości ruchów. Patrząc z kolei na wyprofilowaną podeszwę, przyszło mi na myśl porównanie do „poduszeczek” kocich łapek. I tak, finalnie oceniając Five Fingersy, pomyślałam, że biegnąc w nich, czułam się jak kot! 🙂

Choć nie mamy tej świadomości, to tradycyjne buty „blokują” czy też usztywniają pewne grupy mięśni. To dlatego po biegu w Five Fingers czułam, że poruszone zostały jakieś wewnętrzne mięśnie i ścięgna, na co dzień nie używane. Po wieczornym biegu miałam wrażenie, że wysiłek był intensywny i… spałam jak suseł 🙂

W Polsce buty Vibram Five Fingers dostępne są dopiero od kilku lat i ich propagator – Damian Nowak zaznacza że nawet tzw. biegowe FF:

„To nie są buty do biegania, ale jedno z podstawowych narzędzi treningowych rozsądnie planującego trening biegacza.”

Zgodnie z tym, co mówił mi Damian, Five Fingersy służą do następujących form treningu:

„Podbiegi, sprinty, skipy, interwały, trening siłowy, trening funkcjonalny, nauka techniki biegu.”

Polecam zatem spróbować biegowych Five Fingers jako urozmaicenie treningu. Trzeba tylko pamiętać, by do butów przyzwyczajać się stopniowo. Zmiana techniki ruchu jest duża, więc nazbyt gorliwi biegacze mogliby się nabawić kontuzji.

Ciekawe czy i Wy zamienicie się w koty? Tak jak ja 🙂

6

1 Comment on Bieganie w zgodzie z naturą – test Five Fingers

Masz początki HALUKSÓW? Te DZIWNE BUTY mogą Ci pomóc! said : Guest Report Jun 18, 2018 at 9:44 AM

[…] swoje pierwsze pięciopalczaste buty (five fingers)* –  tym, jak je testowałam przeczytaj TUTAJ – a potem były kolejne five fingersy i […]

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked