Mleko jak w PRL? Drogi sentyment!

prl

Wielu z nas pamięta czasy PRL i lata późniejsze, gdy mleko kupowano w szklanych butelkach.

W PRL nikt nie widział problemu w tym, że po wypiciu, butelkę odnosi się do sklepu, czasem do skupu. W końcu dotyczyło to nie tylko mleka ale też innych butelkowanych napojów – oranżady czy piwa.

 

Co z tą butelką?

Teraz oczywiście też funkcjonują szklane butelki, ale ze zwrotem jest już problem. Dlatego, że nie działa żaden sensowny system dotyczący tych opakowań. Po pierwsze jest wiele modeli butelek. Po drugie sklepy wymagają paragonów. Po trzecie jesteśmy chyba zbyt mobilni – kupujemy w jednym sklepie, a oddać chcielibyśmy w innym. Skutek jest taki, że butelki w większości lądują na wysypiskach. 

 

Mleko za 10 zł

Ale są też przysłowiowe jaskółki systemu zwrotu i wtedy wszyscy eko zwolennicy pieją z zachwytu. Na przykład niedawno pisano o mleku dostępnym w sklepach Baltica (w Gdańsku i Gdyni). Portal Ulica Ekologiczna pieje z zachwytu:

„W ostatnich dniach w sieci zawrzało na wieść, że w jednym z pomorskich sklepów z produktami naturalnymi pojawiło się niepasteryzowane mleko w szklanych butelkach zwrotnych. Dla miłośników ekologicznego stylu życia unikających plastikowych opakowań i poszukujących zdrowej, nieprzetworzonej żywności to nie lada gratka. Litrowa butelka świeżego mleka kosztuje nieco ponad 5 zł, a dodatkowo zobowiązani jesteśmy do opłacenia kaucji (w wysokości 5 zł), która zwracana jest wraz ze zwrotem butelki.”

mleko
fot. facebook.com/balticaproduktynaturalne/

 

Bynajmniej nie krytykuję tego mleka. Sądzę jednak, że mamy tu, w ogóle w naszym kraju, do czynienia z pewną paranoją. Otóż stare, sprawdzone, proste rozwiązanie – czyli szklana butelka, którą zwracamy – jest niemal 4 razy droższe niż nieekologiczne mleko z kartonu.

 

Jak żyć?

Rozwiązanie problemu butelek jest i łatwe i trudne. Na pewno pomogłyby odpowiednie przepisy dotyczące:

  • standaryzacji modeli butelek (ograniczenie do kilku modeli a nie kilkudziesięciu)
  • wprowadzenie przymusowego dla sklepów przyjmowania butelek bez paragonu
  • wprowadzenie norm dot. odzysku, czyli procentu butelek, jakie muszą wrócić do obiegu 

Tylko tyle i aż tyle!

Czytaj także: Zrobiła OBIAD ze ŚMIECI i jeszcze… Zobacz, CO zaleca EKO influencerka?!

 

fot. londynek.net

Eksperci ONZ ostrzegają! TO zagraża ludzkości!

Przyszłość ludzkości jest zagrożona przez powszechne niszczenie ziemskich roślin i zwierząt przez ludzi – ostrzegają czołowi naukowcy.

Eksperci uważają, że utrata różnorodności biologicznej zagraża rasie ludzkiej tak samo jak zmiany klimatu, a nawet milionowi gatunków grozi wyginięcie.

ONZ mówi, że „bez pilnych działań”, dobrobyt obecnych i przyszłych pokoleń ludzi będzie zagrożony. Raport na 1800 stronach przedstawia serię przyszłych scenariuszy opartych na decyzjach rządów i innych decydentów oraz zaleca plan ratunkowy. Podkreśla, w jaki sposób działalność człowieka zniszczyła przyrodę, taką jak lasy, tereny podmokłe i inne dzikie krajobrazy.

„Utrata gatunków, ekosystemów i różnorodności genetycznej stanowi już globalne i pokoleniowe zagrożenie dla dobrobytu ludzi” – powiedział Sir Robert Watson, przewodniczący Międzyrządowej Platformy Naukowo-Politycznej ds. Różnorodności Biologicznej i Usług Ekosystemowych (IPBES).

„Ochrona nieocenionego wkładu przyrody, będzie decydującym wyzwaniem w nadchodzących dziesięcioleciach. Polityka, wysiłki i działania – na każdym poziomie – odniosą jednak sukces tylko wtedy, gdy będą oparte na najlepszej wiedzy i dowodach. Właśnie to zapewnia globalna ocena IPBES”.

Raport ostrzega, że niszczenie przyrody zagraża ludzkości przynajmniej w takim samym stopniu, jak wywołane przez człowieka zmiany klimatu.

Sir Robert powiedział w rozmowie z The Guardian: „Nie ulega wątpliwości, że tracimy różnorodność biologiczną w naprawdę niezrównoważonym tempie, który wpłynie na dobrobyt ludzi – zarówno obecnych, jak i przyszłych pokoleń. Jeśli nie będziemy działać będziemy mieli poważne kłopoty, ale istnieje szereg działań, które można podjąć w celu ochrony przyrody i osiągnięcia celów w zakresie zdrowia i rozwoju”.

Naukowcy twierdzą, że wiele gatunków wymrze w ciągu kolejnych dziesięcioleci. Szczególnie niebezpieczna jest utrata owadów zapylających, zwłaszcza pszczół, ponieważ zmniejszy zapasy plonów żywnościowych.

Źródło: The Independent, The Guardian

Zdjęcie: Pixabay

Nowa Zelandia – ZAKAZ pływania z DELFINAMI bo…

DELFINAMI

Turystom przybywającym do Nowej Zelandii zabroniono pływania z delfinami z obawy, że…

Pływanie z delfinami to jedna z atrakcji turystycznych. Obecnie jednak nie będzie można z niej skorzystać.

Niepokojące dane

Według danych Departamentu Ochrony Nowej Zelandii w regionie Zatoki Wysp – u wybrzeży głównej wyspy północnej – w ciągu ostatnich dwóch dekad nastąpił ogromny spadek liczby delfinów i znaczący wzrost śmiertelności młodych. W oświadczeniu skierowanym do Euronews rząd potwierdził, że pływanie z delfinami w Zatoce Wysp zostało zabronione na okres trzech lat.

 

W obronie ssaków

Łodzie wycieczkowe, które pływają po nowozelandzkich wodach mogą obserwować ssaki tylko przez 20 minut i to tylko w określonych porach rano lub po południu. Zmiany te zostały wdrożone po tym, jak badania wykazały 66% spadek liczebności delfinów butlonosych w wodach Zatoki Wysp oraz najwyższą na świecie 65% śmiertelność młodych. Obecnie tylko 19 delfinów butlonosych odwiedza ten region regularnie.

 

„Za bardzo je kochają”

Badania pokazują, że interakcje z delfinami butlonosymi mają znaczący wpływ na ich populacje oraz że ludzie „zbyt mocno kochają delfiny”. Nowe przepisy będą miały wpływ przede wszystkim na firmy komercyjne, które oferują pływanie z delfinami i nie będą dotyczyły interakcji między delfinami a prywatnymi łodziami. Rząd rozważa nawet przekształcenie Zatoki Wysp w rezerwat ssaków morskich. Należy jednak pamiętać, że populację delfinów Zatoki Wysp można ochronić tylko wtedy, gdy wszyscy odgrywają w tym rolę.

 

Ograniczenia dotyczące pływania z delfinami

Pływanie z delfinami jest popularną działalnością turystyczną na całym świecie, ale w ostatnich latach wiele krajów zaczęło nakładać w tej kwestii pewne ograniczenia.

W maju Hawaje rozważyły plan wprowadzenia zakazu pływania z delfinami typu spinner – lub „naia” – z powodu obaw, że masowa turystyka wyrządza krzywdę tym pięknym ssakom.

Zobacz też: Niesamowite EKO MAJTKI! Można ich NIE prać przez 2 tygodnie bo…

 

Źródło: Euronews

Zdjęcie: Pixabay

Opodatkują TE napoje?

napoje

Napoje najczęściej pakowane są w butelki lub kartony.

Teraz przedstawiciele włoskiego rządu poinformowali, że napoje będą objęte nowym podatkiem. Konkretnie chodzi o te w plastikowych butelkach.

Decyzja ta wywołała już liczne protesty producentów takich napojów. Tymczasem nie jest to nic nowego, bo podobne obciążenia są już w innych krajach.
Podatki od słodkich napojów, mające na celu zmniejszenie otyłości, cukrzycy i próchnicy, zostały już przyjęte w wielu państwach. Obowiązują m. in. w Wielkiej Brytanii i Francji oraz w części Stanów Zjednoczonych.

Z kolei podatek od tworzyw sztucznych zobowiązuje firmy do uiszczenia opłaty w wysokości 1 EUR za każdy kilogram wyprodukowanego plastiku. Podatek ten wpłynie na podniesienie cen zarówno na piwa bezalkoholowe, napoje gazowane, jak i soki owocowe z dodatkiem cukru lub słodzików.

Reuters informuje, że nowe opłaty będą obowiązywać od lipca 2020 r. i najbardziej dotkną włoskie spółki zależne i partnerów Coca-Coli.
Dyrektor wykonawczy firmy Sibeg (partner Coca-Cola), Luca Busi tak podsumował ten pomysł:

„Podatki te nie są korzystne ani dla zdrowia ani środowiska i mają na celu tylko i wyłącznie gromadzenie gotówki, kosztem konsumentów, pracowników i firm”.

Zobacz też: Problem BUTELEK? Wiemy, GDZIE możesz ODDAĆ szklane butelki!

 

Źródło: Reuters
Zdjęcie: Pixabay

 

fot. pixabay

Problem BUTELEK? Wiemy, GDZIE możesz ODDAĆ szklane butelki!

butelki

Wielu z nas pamięta czasy, gdy zwrot butelki nie był problemem.

Niemal w każdym sklepie można było je oddać. Potem butelki wracały do producentów, były myte, a następnie znów pojawiały się na półkach sklepowych wypełnione płynnymi produktami – mleko, śmietana, oranżada czy piwo.

 

Jednokierunkowe działanie

Potem jednak pojawił się PLASTIK! Zachwyceni tym surowcem uznaliśmy, że taniej i lepiej(?) jest stosować jednorazowe, plastikowe opakowania. Po co zawracać sobie głowę zbiórką surowca, czyszczeniem i tak dalej. Łatwiej jest wyprodukować i wyrzucić.

Jednak po paru czy też parunastu latach, ekolodzy zaczęli bić na alarm: góra śmieci rośnie, plastik rozkłada się 400 lat, a nikt go dalej nie przetwarza!

 

Szkło wraca do łask!

Na szczęście pojawiają się także trendy wspierające ponowne użycie. W końcu szklana butelka nic nie traci na swoich właściwościach. Nasze babcie przez wiele lat robiły soki w tych samych szklanych butelkach i nadal były one dobre. Warto zatem wrócić do dawnych metod i szkło stosować wielokrotnie.

 

Idziemy na piwo?

Piwo najczęściej kupić możemy właśnie w butelkach lub w puszkach. Puszki najczęściej trafiają na skupy złomu dzięki oddolnym działaniom przysłowiowych „Edich”. Pytanie jednak, co zrobić z butelkami po piwie? Bo do tej pory trafiały na śmietnik.

Zmienić ma to akcja Grupy Żywiec – producenta marek Żywiec, Radler, Warka czy Tatra. Już teraz butelki po piwie możemy oddać do licznych punktów sprzedaży. 

 

Gdzie i jak oddać butelki?

Zasady zwrotu butelek w Polsce są proste dzięki akcji Żywca. Do punktu biorącego udział w akcji „Daj butelce drugie Życie” możemy przynieść te oznaczone znakiem towarowym Grupy Żywiec S.A., które nie są uszkodzone lub zanieczyszczone.

Co więcej, standardowo do wymiany potrzebny jest paragon – dowód zakupu danego produktu. Jednak kampania Grupy Żywiec rozwiązuje problem paragonu dla obu stron – i sklepu (dystrybutorzy biorący udział w akcji regularnie odbierają butelki od sklepów biorących udział w kampanii, które nie muszą się martwić o przestrzeń), jak i konsumenta – może oddać butelki w dowolnym sklepie biorącym udział w kampanii bez paragonu.

Listę punktów odbioru znajdziemy na stronie zwrocbutelke.pl Wystarczy wpisać nazwę województwa, a następnie z listy wybrać daną miejscowość.

 

Eko trendy

Coraz częściej myślimy o ekologii, dlatego kupując piwo wato pamiętać, że ponad 100 mln butelek rocznie ląduje na śmietniku. Tymczasem taka butelka może krążyć w obiegu aż 5 lat i być wykorzystana 25 razy!

Zatem problem zmarnowanych butelek ma rozwiązać kampania „Daj butelce drugie Życie”.

Butelki bezzwrotne mogą być przetwarzane niemal bez końca w nowe butelki, oczywiście pod warunkiem, że będziemy wyrzucać je do odpowiednich pojemników na szkło. Jednak butelki zwrotne nie wymagają jakiegokolwiek przetworzenia, dzięki czemu generują nie tylko mniej odpadów, ale także są bardziej ekologiczne pod względem emisji CO2. Ślad węglowy butelki zwrotnej jest nawet ok. 10 razy mniejszy niż w przypadku butelki bezzwrotnej podczas jednego obiegu.

Co dalej?

Zastanawiamy się czasem, co dzieje się w odpadami, które oddajemy do punktów zbiórki selektywnej? W przypadku akcji „Daj butelce drugie życie”, wszystko jest jasne.

Wysortowane butelki trafiają do browaru, tam są myte i sprawdzane pod kątem ew. uszkodzeń. Po odpowiedniej dezynfekcji, napełniane są świeżym piwem, kapslowane i trafiają do sklepów.

Tym samym udział w akcji Grupy Żywiec to ograniczenie ilości powstawania odpadów. Zachęcamy zatem do udziału w akcji zwrocbutelke.pl!

Ekologia czy PROFANACJA? Katedra Notre-Dame będzie…

notre

15 kwietnia cały świat opłakiwał stratę historycznej paryskiej katedry Notre Dame, która została strawiona w pożarze.

Choć główna konstrukcja katedry nadal jest zachowana, jej dach został całkowicie zniszczony w wyniku pożaru.

 

Pomysły na odrestaurowanie zabytku

Od czasu pożaru toczy się gorąca debata na temat tego, jak najlepiej odrestaurować starożytną katedrę. Propozycje napływają od architektów ze wszystkich stron świata. Pewien niezwykle zdolny architekt z Brazylii, Alexandre Fantozzi, zaproponował przebudowę dachu za pomocą witraży. Tym samym pozostając wiernym oryginalnemu stylowi gotyckiemu budowli.

 

Co z eko-katedrą?

Z kolei, jedna z paryskich firm architektonicznych zaproponowała zamienienie Notre Dame w zmodernizowaną ekologiczną katedrę. Miałaby dach zasilany energią słoneczną i z miejską farmą. Zdaniem ekologów, nie ma lepszego sposobu na upamiętnienie tej historycznej straty, niż przekształcenie szczątków katedry w coś trwałego. Coś, co przyniesie korzyści dla środowiska.

Architekt Vincent Callebaut opowiada się za całkowitym odrodzeniem katedry. Jego projekt nazywa się „Palingenesis”. Po grecku oznacza to „regeneracja” i wymagałby budowy mocnej ramy dębowej i listew z włókna węglowego. Po to aby zminimalizować ilość materiałów konstrukcyjnych i zmaksymalizować przestrzeń dla światła świecącego przez dach ze szkła słonecznego.

 

Czy to zadziała?

Zdaniem architektów „kryształy fotowoltaiczne” w dachu zawierające węgiel, wodór, azot i tlen, absorbowałyby światło i przekształcały je w energię, która byłaby magazynowana w wodorowych ogniwach paliwowych. A zatem, co najważniejsze, nowa katedra Notre Dame ostatecznie wytworzyłaby znacznie więcej energii niż zużywa, więc byłaby korzystna energetycznie.

Pomysłodawcy projektu – studio Vincent Callebaut Architects twierdzą: „Dzięki energicznej solidarności z bryłą zabytku, współczesne trójwymiarowe gotyckie witraże mogłyby wytwarzać całą energię elektryczną, ciepło i pasywną wentylację, jakich może potrzebować katedra”.

 

Łączność człowieka z przyrodą

Opisując projekt jako reprezentujący „symbiotyczny związek między człowiekiem a przyrodą”, przedstawiciele firmy dodali: „W ten sposób staramy się przedstawić transcendentny projekt, symbol prężnej i ekologicznej przyszłości, która oferuje Paryżowi zestaw rozwiązań inspirowanych biomimikrią, określonych tutaj jako wspólna etyka dla bardziej sprawiedliwych, symbiotycznych relacji między ludźmi a przyrodą”.

Źródło: Euronews.com

fot. commons.wikimedia.org

Lecisz do FRANCJI? Ten PODATEK Cię zaskoczy!

FRANCJI

Kto leci do Francji, zapewne będzie także wracał.

I tu czekać nas może zaskoczenie, bo rząd Francji wpadł na ciekawy pomysł. Otóż planuje wprowadzić podatek ekologiczny od lotów wylatujących z Francji. 

 

„Zdecydowaliśmy się wprowadzić podatek ekologiczny na wszystkie loty z Francji” – powiedziała minister transportu Elisabeth Borne. Dodała też, że dodatkowe fundusze zostaną przeznaczone na bardziej ekologiczną infrastrukturę transportową, w tym w kolej.

 

Jak będzie naliczany podatek?

Podatek będzie się różnić w zależności od długości lotu, jego miejsca docelowego i klasy (ekonomicznej lub biznesowej).

Loty we Francji lub UE będą opodatkowane w następujący sposób:

– 1,5 euro od biletu w klasie ekonomicznej i 9 euro w klasie biznes na rejsy wewnętrzne i europejskie,
– 3 euro w kasie ekonomicznej i 18 euro w klasie biznes na rejsy do krajów poza Europą

 

Loty wolne od podatku

„Podatek będzie obowiązywał wszystkie firmy startujące z francuskiego lotniska, z wyjątkiem lotów na Korsykę, francuskich departamentów i terytoriów zamorskich oraz lotów łączonych” – powiedziała minister transportu dodając, że środek zostanie uwzględniony w budżecie Francji na 2020 r.

 

Niezadowolenie i 180 milionów

Przedstawiciele Air France powiedzieli, że nowy podatek znacząco zaszkodzi konkurencyjności firmy. Będzie generował dodatkowy koszt w wysokości ponad 60 milionów euro rocznie. Łatwo się domyślić, że i klienci linii lotniczych nie będą się cieszyć z dodatkowej opłaty.

Za to francuskiemu budżetowi eko podatek ma przynieść aż 180 milionów euro.

 

I tak mało!

Klaus Röhrig, koordynator ds. polityki klimatycznej i energetycznej UE w Can Europe, powiedział w wywiadzie dla Euronews, że chociaż pomysł ten jest „dobrym pierwszym krokiem” w walce z zanieczyszczeniem węglem wytwarzanym przez sektor lotniczy, to jednak to „nie wystarczy”.

 

Dobro środowiska w centrum uwagi

Röhrig powiedział, że chciałby, aby więcej państw członkowskich UE poparło ekologiczne podatki od lotów. Rząd francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona przyznał, że chce umieścić środowisko w centrum swojej polityki. Jednak pod koniec ubiegłego roku porzucił próbę podwyższenia podatku od oleju napędowego w następstwie protestu „żółtej kamizelki”.

 

Źródło: Theverge.com, Euronews.com

Zdjęcie: Pexels

Jak wybrać butelkę do filtrowania wody?

butelkę

Jakie są koszty zakupu butelki filtrującej?

Nie jest to wysoki koszt, gdyż cena butelki z filtrem zaczynają się już od trzydziestu złotych i w zależności od marki i pojemności szybują w górę. Dodatkowo należy pamiętać, że nie wymieniamy każdorazowo butelki, tylko filtr węglowy. W związku z oszczędnościami, jakie pojawią się, gdyż zaprzestaniemy kupować butelkowanej wody, koszt takiej butelki nie jest zbyt wysoki. Z obliczeń wynika, że użytkując butelkę z filtrem, jesteśmy w stanie zaoszczędzić 700 złotych rocznie i chronimy naszą planetę przed zalaniem jej plastikowymi odpadami.

Na jak długo wystarcza butelka filtrująca?

Taka butelka na wodę z filtrem jest bardzo wydajna, gdyż wymieniasz jedynie filtr węglowy, a sama butelka jest produktem, którym cieszysz się długie lata. Musisz pamiętać jedynie o wymianie filtra regularnie oraz o częstym myciu butelki, aby nie zagnieździły się tam bakterie. Jeśli chodzi o wydajność filtra węglowego, to należy go, wymieniać po przefiltrowaniu od 150 do 200 litrów wody. Jeśli zainwestujesz w droższe butelki, taki filtr będzie bardziej wydajny i starczy na dłużej.

Butelka filtrująca – czym się kierować przy zakupie?

Oferta związana z rynkiem butelek filtrujących jest bardzo szeroka. Jednak przy wyborze produktu warto zwrócić uwagę na następujące rzeczy:

  • kształt i rodzaj butelki – w ofercie poza butelkami o standardowym kształcie znajdują się także kubek z filtrem czy bidon z filtrem. W zależności od stylu życia warto wybierać akcesoria, których będziemy używać na co dzień. Do pracy i używania w domu kubek filtrujący, może okazać się świetnym rozwiązaniem, ale bidon z filtrem może sprawdzić się lepiej do noszenia w plecaku, czy torebce,
  • pojemność butelki jest jedna z ważniejszych wyznaczników, na który należy zwrócić uwagę. Standardowo butelki z filtrem mają pojemność pół litra, ale w ofercie znajdują się tez większe pojemności,
  • cena produktu, ceny butelek zaczynają się od trzydziestu złotych i idą w górę. W zależności od naszych możliwości finansowych, zwrócimy uwagę na jakość wykonania produktu, czasami warto zapłacić więcej i cieszyć się produktem lepszej jakości,
  • koszt filtrów na zmianę jest ważnym czynnikiem, gdyż pozwoli nam to określić koszty związane z eksploatacją produktu.

Artykuł powstał na podstawie treści merytorycznych i we współpracy z serwisem: https://www.mocsokow.pl/

Zrobiła OBIAD ze ŚMIECI i jeszcze… Zobacz, CO zaleca EKO influencerka?!

Obiad ze śmieci? To dosyć ciekawa koncepcja.

Choć nie chodzi o śmieci ze śmietnika, ale z naszej lodówki. Każdy z nas ma tam różne produkty, które – prędzej czy później trafią na śmietnik.

Jakaś zielenina, którą mieliśmy zjeść, ale nie zjedliśmy i zwiędła, czy może już nawet wyschła. Podstarzała śmietana, zwiędnięte marchewki, wyschnięty ser. Każdy z nas znajdzie u siebie w domu takie „skarby”.

Przeczytaj także o eko majtkach, które można nosić przez 2 tygodnie!

 

Ale zamiast je wyrzucać – influencerka Jagna Niedzielska zaleca – ugotować!

„Od najgorszych śmieci wyzywam wszelkie zupy! Garnek wypełniony resztkami z lodówki, postawiony na ogniu, pozostawiony w samotności na długie pyrkanie to najlepszy przepis bez przepisu! Przynajmniej raz w tygodniu zaglądnij do lodówki, zrób czystki i najpyszniejszą z zup- śmieciarę ❤️”

 

I bardzo słusznie, bo wiele z tych produktów na pewno można jeszcze wykorzystać. A pomysł na nie-marnowanie warto sobie wziąć do serca w kontekście Świąt, bo… na pewno po Wielkanocy zostanie nam wiele jedzenia…